Psotka, 2 maj 2009. Wycieczkowo
Rano pobudka o 5:00, bo w środku nocy okazało się, że moja komórka prawdopodobnie nocuje pod pewnym kamieniem na szlaku koło Machowej Drogi w Karłowie
i jak się na miejscu okazało nocowała
ale za to widoki wschodzącego słońca nad Szczelińcem były świetne
Oto fotki Natalii uwieczniające ten moment:

Następnie powrót do domu, krótka drzemka, śniadanko i wypad do Międzygórza skąd zaczęłyśmy wędrówkę czerwonym szlakiem na szczyt Śnieżnika
humory nam dopisywały
najpierw fotki przy rzecze Wilczka

a potem już w górę
Widoki, które można podziwiać w trakcie wędrówki są niezapomniane

Śnieżnik zdobyty
chociaż na szczycie strasznie wiało i nie dało się za długo tam chodzić

Powrót do schroniska pod Śnieżnikiem, gdzie miałyśmy zjeść naleśniki z jagodami, które musiałyśmy sobie odpuścić ze względu na kolejkę, która wychodziła aż na korytarz :/
Droga powrotna zaplanowana była przez Żmijowiec, jednak przez kiepskie oznaczenie na drogowskazie troszkę trasa się zmieniła, czego efektem było zmuszenie mnie do podejścia nartostradą pod górkę i przejście kawałek przez las, żeby trafić na nasz zaplanowany czerwony szlak przez Żmijowiec
którym dotarłyśmy do Żmijowej polany skąd podążyłyśmy leśną dróżką w kierunku zielonego szlaku idącego do Międzygórza i ostatni kawałek niebieskim szlakiem
Wypad był bardzo udany, tylko wieczorem nóg nie czułam, a Natalia troszkę marudziła na bolące stopy, jednak w niedzielę było już wszystko dobrze
Już planujemy kolejny wspólny wypad w góry w lipcu
oby nic nie pokrzyżowało nam planów 
Psotka, 14 wrz 2008. Wycieczkowo
Weekend minął bardzo, bardzo aktywnie
najpierw długi spacer po Bystrzycy i wdrapanie się
po 89. stopniach na szczyt baszty widokowej

Następnie wyprawa nad Wodospad Wilczki
(uwielbiam tam jeździeć)
potem spacer do Ogrodu Bajek
– trzeci raz w tym roku
Później powolutku do Sanktuarium Marii Boskiej Śnieżnej,
a na koniec spokojnie w dół zielonym szlakiem na tamę

Słoneczko ładnie świeciło i było dość ciepło, więc wypad udał się w 100%
W niedzielę wybrałyśmy się na Śnieżnik
pierszy kawałek drogi idzie się bardzo spokojnie, ale już po chwili
trzeba skrobać się ostro w górę

Za to widoki po drodze zapierają dech w piersiach
Pierwszy dłuższy odpoczynek zrobiłyśmy sobie z Iloną
w schronisku "Na Śnieżniku" (ale pyszne naleśniki z jagodami mają [mniam])
Ostatnie podejścia na Śnieżnik i pogoda totalnie się zepsuła
temperatura 0 (czyt. zero) stopni, koszmarny wiatr (prosto w twarz),
a na końcu szczyt w chmurach, że nic nie było widać

Ale najważniejsze, że weszłyśmy, szczyt zaliczony,
granica państwa przekroczona kilkakrotnie
Mam nadzieję, że następnym razem pogoda bardziej nam dopisze 