Psotka, 28 wrz 2008. Codzienność
Ostatni tydzień minął strasznie szybko 🙂
Rano praca w szkole, a tam małe urwanie głowy,
ale czasem bez tego byłoby nudno 😀
Poza tym zaczęłam pierwsze jazdy za kierownicą,
nawet jest całkiem nieźle, skoro na pierwszej jeździe
udało mi się wyjechać z terenu szkoły i …
nie zahaczyć autka dyrektora 😀
Mam nadzieję, że dalej będzie już tylko coraz lepiej 🙂
a drzewa nadal będą "gumowe" 😀
Niedzielna wizyta rodzinki minęła w świetnej atmosferze
i szkoda, że musieli tak szybko wracać do siebie 🙁
Mam świetny humor i oby pozostał jak najdłużej 🙂
Psotka, 21 wrz 2008. Codzienność
Minuta za minutą, dzień za dniem,
kolejny rok – tęsknię.
Czy słońce świeci, czy pada deszcz,
czy sypie śnieg – tęsknię.
W spodniach czy w sukience,
rozglądam się, ludzi tłum – tęsknię.
Na co dzień i od święta,
próbuję żal w uśmiechu kryć – tęsknię.
Tęsknię za tym co było i nie wróci już,
za beztroskim życiem dziecka,
za chwilami, gdy rodzice byli w zasięgu wzroku,
za czasem, gdy nikt nie kazał nam
podejmować ważnych decyzji…
Psotka, 10 wrz 2008. Codzienność
Chorobie powiedziałam papa 🙂 czuję się wiele, wiele lepiej 🙂
W pracy momentami małe urwanie głowy, ale da się przeżyć 😛
dziennik uzupełniony, arkusze ocen uzupełnione,
wywiadówka zaliczona 🙂
Odchudzanie ? waga wskazuje 4kg mniej 🙂 [jupi]
Początek września jest pracowity,
ale niesie ze sobą masę niespodzianek 🙂
Od poniedziałku zaczynam kurs na prawo jazdy 😛
broniłam się kilka lat, znajdowałam ciągle jakieś wymówki,
ale tym razem nie pomogło 😛
rodzice postanowili mi go zafundować,
więc trzeba będzie się wziąć do nauki
i przemóc tego tchórza siedzącego we mnie 😀
(ciekawe za którym razem zdam 😀 )
Psotka, 5 wrz 2008. Codzienność
Po tygodniu pracy złapałam wirusowe zapalenie krtani :/
no i weekend w łóżku, żeby się wykurować, ehhh…
Psotka, 30 sie 2008. Codzienność
czyli pora wrócić do pracy 😛
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tegoroczne wakacje były bardzo udane,
chociaż nigdzie na dłużej nie wyjeżdżałam.
Około miesiąca czasu spędziłam u rodziców,
gdzie mogłam się poobijać i poleniuchować trochę 🙂
Reszta wakacji minęła w szalonym tempie 🙂
Spotkanie z Mirkiem po około 5 latach rozmów
internetowych, miło jest zamienić gadulcowe
pogaduchy na kilka chwil twarzą w twarz 🙂
Dwudniowy wypad do Rybnika wyszedł troszkę
inaczej niż planowałam, ale nie było tak źle 😛
Spacery po Jędrzejowie, poznanie małej części tego
miasta, pozostaną w mej pamięci na długo 🙂
na pewno będę chciała jeszcze kiedyś tam wrócić
i nie tylko przejechać się Expresem Ponidzie 🙂
ale także zobaczyć to czego się tym razem nie udało.
Na zakończenie wakacji w moim miasteczku
odbył się koncert Krzysztofa Krawczyka 🙂
zabawa była świetna 🙂
Psotka, 24 sie 2008. Codzienność
niedziela w łóżku, noc nieprzespana, no i jestem ledwo żywa 🙁
nabawiłam się nieżytu żołądkowo-jelitowego 🙁
co za tym idzie zakaz normalnego jedzenia, tylko herbatka i sucharki 🙁
abuuuuuu…….
jedno co w tym dobre to spadek wagi o 2kg w jeden dzień 😀
Psotka, 10 sie 2008. Codzienność
po prawie 5 latach rozmów przez internet doszło do spotkania 🙂
pluszaczek wraz z małżonka odwiedzili mnie w moim małym miasteczku 🙂
weekend spędziliśmy bardzo aktywnie 🙂
na początek zwiedziliśmy kopalnię węgla kamiennego w Nowej Rudzie
gdzie pilnujący tam skarbnik wysmarował nas na czarno 😀
popołudniu spacer po Bystrzycy, troszkę chodzenia było,
a do tego masa śmiechu przy dokarmianiu kaczek
oraz robieniu fotek by uwiecznić te chwile 🙂
nim się obejrzeliśmy przyszła pora na wieczorny spacer polami
przy ostatnich promykach słońca kryjącego się za szczytami gór 🙂
W niedzielę po raz kolejny odwiedziłam Międzygórze
i jak zwykle spacer do wodospadu Wilczki 🙂
a stamtąd do Ogrodu Bajek, gdzie zastała mnie miła niespodzianka 🙂
wszystkie postacie z bajek zostały ładnie odrestaurowane
i można je było oglądać w pięknych kolorach 🙂
mały romans ze Shrekiem, kurczę jaka mała przy nim jestem 🙂
potem odwiedziny u Krecika i przytulane zdjęcia na pamiątkę,
a czas uciekał i uciekał…
było i troszkę brykania, bo to jest to co tygryski lubią najbardziej 🙂
koło różowej pantery nie dało się przejść bezkarnie,
bo swoim kolorem namawiała do kolejnych fotek 🙂
na koniec odwiedziny w chatce Ducha Gór, którego niestety nie było w domu 🙁
weekend minął bardzo szybko i aktywnie,
a czas spędzony w miłym towarzystwie zawsze będę dobrze wspominała 🙂
kolejne spotkanie z pluszakiem zaplanowane na listopad,
mam nadzieję, że wszystko ułoży się ok i wtedy ja zwiedzę jego okolice 🙂