Psotka, 5 lis 2007. Codzienność
…pożeracze czasu 🙂
"Opuszczona posesja pod Los Angeles.
Samochód na podjeździe. I zwłoki brutalnie
zamordowanej pary. Doświadczenie detektywa
podpowiada doktorowi Delaware, że do rozwiązania
tej wyrafinowanej zbrodni nie wystarczy standardowa
procedura. A intuicja psychologa wiedzie do gabinetu
kontrowersyjnej psychoterapeutki. Ale pani doktor
z niezwykłym uporem strzeże tajemnicy lekarskiej
i prywatności swoich pacjentów…
zarówno żywych jak i martwych."
Terapia Jonathan Kellerman

jak ja lubię czytać takie książki 🙂
szczególnie, gdy się dobrze zapowiadają 😀
szkoda tylko, że tak szybko się kończą 🙁
kolejną książką w kolejce jest
Krąg podejrzanych Barbary Parker :]
Psotka, 20 paź 2007. Codzienność
Sobota 20 października godzina 9 rano
wstaję jeszcze troszkę zaspana…
a za oknem niespodzianka 🙂
pierwszy tegoroczny puszek białego śniegu 🙂
wiadomo, że długo się nie utrzyma się 🙂
ale jest troszeczkę biało i dzieci mają radochę 🙂
no i trzeba odkopać zimowe butki i ciepłe kurteczki 🙂
żeby nie zmarznąć na dworze 🙂
(jak dobrze, że w domku ciepło 😀 )
Psotka, 7 paź 2007. Codzienność
Sobota rano…
wstałam nieprzytomna po nieprzespanej nocce, ale jakoś to przeżyłam 😉
drobne porządki w mieszkanku… najpierw kuchnia z dużym pokojem,
potem łazienka, przedpokój i na koniec mój ukochany mały pokoik…
trochę czasu minęło i zaczęło błyszczeć 😀
no nie do końca, bo w idealnym porządku nie czuję się super :D:D
czas na obiadek, brak weny, do tego nic mi się nie chciało już,
więc były tylko kanapeczki [mniam] i herbatka Lipton White Tee [pyszotka] 🙂
czas na odpoczynek z książką na łóżeczku 🙂
obecnie czytam książkę Jonathan’a Kellerman’a "Unik" 🙂
Porwanie dwóch studentów prywatnej szkoły aktorskiej, które okazało się oszustwem,
jednak morderstwo, które nastąpiło później już jest jak najbardziej prawdziwe.
Masa pytań, na które odpowiedzi kryją się w ciemnych zaułkach Los Angeles,
wśród wzgórz wokół Malibu i w chorym umyśle sadysty…
nie wiem kiedy za oknem zrobiło się ciemno, rundka w kości na kurniku,
ciepły prysznic i do łóżeczka się wyspać 🙂
Niedzielny poranek powitał mnie słoneczkiem… jogurcik i mleczko na śniadanko 🙂
i pora skończyć książkę, bo coraz ciekawiej się zapowiada 🙂
koło 13 zaczęło jednak burczeć w brzuszku, więc pora na obiadek 🙂
makaron z sosem i do tego kotlecik 🙂
(Magik jak był u mnie zachwycał się tym sosem 🙂 a Edyta nie chce mu ugotować 😀 )
brzuszek pełny pora wrócić do książki 🙂
godzina 15:30 – koniec książki…
trzeba sobie znaleźć inne zajęcie na resztę popołudnia 🙂
może jakiś długi spacerek po polach 🙂
nio chyba, że pogoda pokrzyżuje plany, bo zanosi się na deszcz 🙂
Psotka, 1 paź 2007. Codzienność
Wydawałoby się, że dopiero był początek września i…
trzeba było wrócić do pracy, a tu…

W pracy drobne zmiany w planie…
i od dzisiaj mam jedną godzinę zajęć więcej 😀
zamiast mieć w środę okienko na odpoczynek,
trzeba będzie popracować 😀
Ale żeby nie było zawsze można pomarzyć 🙂
że czas szybko płynie i…

Słoneczko, plaża, … spacery brzegiem morza o zachodzie słońca 🙂
w towarzystwie przystojnego faceta 🙂
śniadanka na piasku przy wschodzącym słoneczku 🙂
ale się rozmarzyłam 😉
Psotka, 22 wrz 2007. Codzienność
Czas płynie nieubłaganie jak rzeka, która nie ma końca.
Jak miło przejść się uliczkami, którymi kiedyś chodziło się codziennie do szkoły 🙂
Domek, w którym spędziło się ponad 20 lat swojego krótkiego życia 🙂
Kościół, gdzie na placu przed nim uczyło się jeździć na rowerku 🙂
Szkoła, do której chodziło się prawie codziennie przez 8 lat 🙂
Szkoda, że te lata dzieciństwa już nie wrócą 🙁
Jak super było by być znowu dzieckiem 🙂
Psotka, 5 wrz 2007. Codzienność
No i nadszedł koniec wakacji, przyszedł czas wrócić do pracy 🙂
Plan pracy mam ładny:
poniedziałek – 4 lekcje na 10:40
(dziękuję Krzysiu, że po weekendzie mogę się wyspać 🙂 )
wtorek – 3 lekcje na 8:00,
a potem czas na zakupy i trochę szaleństwa
środa – 6 lekcji na 8:00
i do tego godzina odpoczynku w środeczku 🙂
czwartek – 3 lekcje na 8:00,
na resztę dnia znajdę jakieś zajęcie 🙂
piątek – 5 lekcji na 8:00
oraz dwie godzinki odpoczynku (jedna na wizytę w solarium 😀 )
dla drugiej jeszcze znajdę zastosowanie 😉
i weekend 😀
najważniejsze, że w tym roku nie muszę urządzać wędrówek po szkole
z sali do sali 🙂 tylko mam zajęcia w swojej pracowni 🙂
ciekawe jak szybko zleci ten roczek 🙂
bo nie wiem kiedy minęły ostatnie 3 dni 🙂
Psotka, 30 sie 2007. Codzienność
29 sierpień 2007 r.
nocka – nieprzespana z nerwów
ranek – problemy ze wstaniem
śniadanie – kłopoty żołądkowe
wiedza – gdzieś uciekła
godzina 9:00 – egzamin kwalifikacyjny
Nerwy dawały się we znaki od samego rana, nie wiedziałam
co z sobą zrobić, a do tego…
egzamin kwalifikacyjny kończący awans zawodowy
nauczyciela stażysty na stopień nauczyciela kontraktowego…
w gabinecie u dyrektora panowała miła atmosfera…
wygodna sofa – siedząc na niej można odpłynąć gdzieś daleko,
ale niestety… trzeba się wykazać swoją wiedzą
i doświadczeniem zdobytym w ciągu ostatniego roku …
30 minut – prezentacja sprawozdania i odpowiadanie na pytania komisji
15 minut – koszmar oczekiwania, który się dłużył i dłużył
ale potem… słowa dyrektora, które brzmiały jak bajka…
uzyskała Pani średnią punktów … (zachowam ją dla siebie),
a tym samym otrzymuje pani tytuł nauczyciela kontraktowego
teraz jestem bardzo szczęśliwa,
że jeden egzamin mam już za sobą 🙂