Psotka, 5 maj 2010. Codzienność
Produkcję babeczek pora zacząć 🙂 ponieważ poprzednia porcja znikła w dwa dni trzeba przygotować kolejną 🙂 Ja szykowałam i robiłam, natomiast kola prowadziła sesję zdjęciową 🙂
Najpierw zostały przygotowane papierki na babeczki w dwóch rozmiarach 🙂 Pierwsze na takie większe, a drugie takie na jeden kęs 🙂 Później uszykowałam składniki:
1/2 szklanki białek (5 średnich jajek),
1/2 szklanki cukru,
żółtka z jajek,
1/4 szklanki oleju,
1/2 szklanki mąki,
szczypta proszku do pieczenia,
1/2 szklanki maku,
1/2 szklanki zmielonych orzechów,
można dodać kilka kropel aromatu dla smaku.
Następnie dokładnie w powyższej kolejności wszystko lądowało w misie w odpowiednich odstępach czasu i robot ubił na jednolitą masę 🙂
Po przygotowaniu ciasta, nakładane było do dekoratora i wyciskane do papierków 🙂 (jak to kola nazwała „wyciskanie z dziwnego gruszkopodobnego ufolkowatego stworka z dziobkiem 😛 „)
Potem babeczki trafiły na około 15-20 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 175’C 🙂
Po około godzinie od rozpoczęcia produkcji babeczki można było konsumować 🙂 znikły w niecałe dwa dni 🙂
Psotka, 1 maj 2010. Wycieczkowo
Ach, jak przyjemnie na spacer lasem iść, gdy słychać radosny ptaków śpiew, a wokół szumi, szumi woda i spokój wita Cię 🙂 Spacerek na Błędne Skały wśród budzącej się do życia przyrody jest świetnym sposobem na odpoczynek od trudów dnia codziennego. Wokół kwitnących zawilców, kaczeńców oraz szumiących leśnych strumieni, można się zapomnieć i pomarzyć 🙂
Po małym podejściu w górę naszym oczom ukazał się znak mówiący, że za 15 minut powinnyśmy dotrzeć do celu. Jednak w rzeczywistości potrzebowałyśmy jeszcze raz tyle czasu 😀
Chwila odpoczynku w skalnym siodle 🙂 na które łatwiej było się wdrapać niż zejść 🙂 a potem sekund kilkanaście na zrobienie zdjęć na punkcie widokowym 🙂 jednak pogoda trochę nie taka jak być powinna i zamiast błękitu na niebie płynął nad nami ogrom chmur, chmurek i chmureczek 😀
Wspólne zdjęcie z Natalią na jednym z wielu głazów 🙂 pan, który robił nam tą foteczkę był troszkę przerażony jak dostał moją zabawkę do ręki, ale zdjęcie nawet mu ładnie wyszło 🙂
Pod kurzą stopką jakoś się zmieściłam 🙂 chociaż przejść dołem na drugą stronę było ciężko 😀 niestety nie mój rozmiar 😛 później przyszła pora na dźwiganie skałek (do lekkich nie należały) 😀 oraz testowanie wytrzymałości korzeni drzew 😉
Zimna górska woda dla ochłody, lepsza od sklepowych mineralek 🙂 do tego ten szum spadającej wody z wielu kaskad utworzonych przez przyrodę i nie chciało się opuszczać tego miejsca 🙂
Czas płynął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy słońce zaczęło chylić się ku zachodowi i znikać za górami 🙂 Jeszcze kiedyś tu wrócę 😉